DLACZEGO TERF TO SLUR A NAWET JĘZYK NIENAWIŚCI WOBEC KOBIET?

Opublikowano przez

W wolnym tłumaczeniu z Feminist Current

DLACZEGO TERF TO NIE TYLKO SLUR, ALE TEŻ MOWA NIENAWIŚCI WOBEC KOBIET.

(Wybaczcie błędy, bo tłumaczyłam na szybko automatem i tylko lekko poprawiałam, polecam przeczytać całość w oryginale, gdzie znajdują się linki i screeny z materiałem ukazującym problem. Orginalny tekst jest dużo dłuższy, tłumaczenie to tylko fragmenty).

Kursywą będą dopisane moje komentarze.

„W zeszłym tygodniu w Speaker’s Corner kilku mężczyzn pobiło 60-letnią kobietę . (Wydarzenie miało miejscem w 2017)

Była tam z grupą kobiet, które wybrały historyczny zakątek Hyde Parku jako miejsce spotkania, zanim wyruszyły na rozmowę zatytułowaną „Co to jest płeć”. Mężczyźni, którzy uderzali i kopali Marię MacLachlan, przybyli, aby zaprotestować przeciwko kobietom z powodu ich zainteresowania feminizmem oraz w chęci omówienia sposobu, w jaki nowa dyskusja wokół tematu płci i przepisy dotyczące „tożsamości płciowej” mogą wpłynąć na ruch kobiet i prawa kobiet.

Protestujący nie ujęli jednak w ten sposób swojej złości i podżegającej retoryki. Zamiast tego nazwali kobiety „TERF” (wykluczające radykalne feministki) – słowo, które zaczęło oznaczać nowoczesną czarownicę: uciszanie, grożenie, nękanie, bicie i – tak – zabijanie.

Pomysł, że feminstki powinny być bite i mordowane, bardzo szybko został zaakceptowany przez samozwańczych lewaków. Nie mówimy tutaj tylko o żartach na Twitterze. Mężczyźni z dużymi platformami, którzy są publicznie związani z Antifą i grupami takimi jak Demokratyczni Socjaliści Ameryki (DSA) , z dumą wzmocnili przesłanie „punch TERF” i „TERF-y na gilotynę”, przy wsparciu swoich towarzyszy. Odnosząc się do The Handmaid’s Tale (Opowieści Podręcznej) , wielu zaczęło mówić „TERF-y zdobywają ścianę”.

Porównanie to jest zaskakująco (i przerażająco) zgodne z prawdą i przyznaniem się do intencji tych mężczyzn. „Ściana” w „ Opowieści podręcznej” to miejsce, w którym wieszane są ciała straconych osób, często z tabliczkami na szyjach z napisem „Zdrada płci”. Martwe ciała są ostrzeżeniem dla innych: nie buntujcie się, nie walczcie, nie odrzucajcie patriarchalnego porządku rzeczy. I to jest dokładnie to, co ci mężczyźni, którzy używają terminu „TERF”, mówią kobietom: przestrzegaj naszych reguł albo zostaniesz ukarana.

Zamiast potępiać przemoc w Speaker’s Corner, liczni transseksualiści i osoby samookreślajace się jako lewicowcy celebrowali ją i do niej zachęcali.

Chociaż niektórzy twierdzą, że słowo „TERF” jest neutralne, jego użycie pokazuje coś przeciwnego. To nie jest słowo, które kobiety przyjęły dla siebie – tak samo jak słów „dziwka”, „pizda” czy „suka”, „TERF” to słowo narzucane kobietom, aby je uciszyć, znęcać się nad nimi, potępiać je, oczerniać, upokarzać je i skazywaćjw na ostratyzm.

Co więcej: to zagrożenie. Jeśli myślę o czasach w moim życiu, nazywano mnie tymi słowami – pizda , suka , dziwka- przez mężczyznę, prawie zawsze czułam za sobą groźbę przemocy. Plucie wściekłością jakie kryje się za tymi słowami – chęć wykonania ciosu – jest dla mnie zbyt często obecne. Zawsze wiedziałem, że te słowa są używane przeciwko mnie jako wyraźne przypomnienie: jesteś podwładna.

Bez względu na to, jak pewna siebie, twarda, silna czy odważna jest kobieta, te słowa wciąż sprowadzają ją na „właściwe miejsce”

Sam termin „TERF” jest celową manipulacją, mającą na celu przeformułowanie feministycznych idei i aktywizmu jako „wykluczającego”, a nie fundamentalnego dla ruchu wyzwolenia kobiet. Innymi słowy, jest to atak na organizacje polityczne skoncentrowane na kobietach i podstawową teorię, która leży u podstaw feministycznej analizy patriarchatu.

(….)

Deborah Cameron, feministka lingwistka i profesor języka i komunikacji w Oksfordzie, wyjaśnia, że ​​istnieją kluczowe pytania, które musimy zadać, aby określić, czy dany termin stanowi zniewagę, takie jak:

Czy określenie zostało narzucone, czy też zostało dobrowolnie przyjęte przez grupę, do której zostało zastosowane?

Czy słowo to jest powszechnie rozumiane jako wyraz nienawiści lub pogardy?

Czy słowo ma neutralny odpowiednik, który oznacza tę samą grupę bez wyrażania nienawiści / pogardy?

Czy ludzie używają tego słowa, aby traktować je jako oszczerstwo?

Biorąc pod uwagę odpowiedzi na te pytania – że tak, termin ten został narzucony feministkom, zawsze jest rozumiany jako pejoratywny, ma neutralny odpowiednik (tj. Można by po prostu użyć terminu „feministka”), a feministki konsekwentnie stwierdzały że termin jest obraźliwy, zatem „TERF” jest niewątpliwie zniewagą.

Biorąc pod uwagę, że kobiety są głównym celem tego oszczerstwa i że jest ono powszechnie związane z gróźbami (a od niedawna także w prawdziwym życiu) i z przemocą, jest to coś, z czym musimy teraz walczyć.

Po brutalnym incydencie w Speaker’s Corner (co nie było przypadkiem – jeden ze sprawców publicznie wyraził swój zamiar „spieprzyć niektórych terfów”), otrzymałam setki gróźb śmierci od mężczyzn online. Ja też nie jestem sama. Każda kobieta, która rzuciła wyzwanie męskiej celebracji lub obronie przemocy w Speaker’s Corner, stała się celem. Wszystkie te groźby zostały powiązane z terminem „TERF”.

Feministkom przypisywano etykietę w ten sposób, aby je odczłowieczyć , szerzyć oburzające kłamstwa na temat ich polityki (twierdząc, że feministki chcą zabijać osoby transidentyfikujace się lub opowiadają się za ludobójstwem) oraz aby przedstawić je jako prześladowców i ogólnie malować ich obraz jako złych czarownic, które zasługują na przemoc.

(…)

Chociaż przepisy dotyczące mowy nienawiści różnią się w zależności od miejsca (i mogą być niewyraźne), z zasady wypowiadanie oświadczeń mających na celu narażenie ludzi na nienawiść lub przemoc lub opowiadające się za ludobójstwem stanowi mowę nienawiści.

Ponieważ feministki, które dostają łatkę TERF są często (strategicznie) oskarżane o popieranie ludobójstwa, powiedzmy sobie jasno: „ludobójstwo” nie oznacza argumentowania, że płeć biologiczna jest rzeczywistością, ani kwestionowania idei, że konstrukty kulturowe jak kobiecość i męskość są wrodzone, ani sugerowania pewne przestrzenie powinny być przeznaczone wyłącznie dla kobiet i dziewcząt.

Ludobójstwo to zabijanie członków jakiejś zidentyfikowanej grupy lub rozmyślne stworzenie warunków życia mających doprowadzić do fizycznego wyniszczenia tej grupy.

Innymi słowy, sugerowanie, że wszystkie feministki powinny zostać zniszczone, wyrzucone z pracy, zmuszone do bezdomności, nękane ich, uciszane, usuwane ze społeczeństwa, maltretowane i wysyłane do Gułagu.

Zgodnie z prawem popieranie ludobójstwa lub promowanie go jest przestępstwem podlegającym oskarżeniu. Podobnie osoby, które promują nienawiść wobec możliwej do zidentyfikowania grupy lub wyrażają publicznie oświadczenia podżegające do nienawiści lub przemocy wobec możliwej do zidentyfikowania grupy, które mogą prowadzić do naruszenia pokoju (np. To, co wydarzyło się w Speaker’s Corner) są winni przestępstwa podlegające oskarżeniu.

Godny uwagi jest fakt, że zdecydowana większość łączących słowo „TERF” z groźbami przemocy, śmierci i ludobójstwa to mężczyźni. To słowo zostało skierowane do tych, którzy identyfikują się jako lewicowi, którym na pewnym poziomie uniemożliwiono publiczne wygłaszanie mizoginistycznych oświadczeń lub w inny sposób propagujących przemoc wobec kobiet. Ich „postępowe” referencje oznaczały, że musieli zachować fasadę politycznej poprawności. Ale ponieważ kobiety określane mianem „TERF” były porównywane do nazistów i bigotów, a aktywizm trans twierdzi, że jest powiązany z interesami grup marginalizowanych (pomimo jego jawnego antyfeminizmu i ideologii indywidualistycznej), ci lewicowi mężczyźni mają społecznie akceptowalną wymówkę, by gnębić kobiety. Rzeczywiście, wydaje się, że się tym rozkoszują. To tak, jakby dano im zielone światło, by krzyczeć „suka” (a może „wiedźma” byłoby dokładniejszym odzwierciedleniem sensu tej obelgi).

Gdyby „TERF” był terminem przekazującym coś celowego, dokładnego lub użytecznego, poza zwykłym oczernianiem, uciszaniem, obrażaniem, dyskryminowaniem lub podżeganiem do przemocy, można by go uznać za neutralny lub nieszkodliwy termin. Ale ponieważ sam termin jest politycznie nieuczciwy i fałszywie przedstawiający feministki, a jego zamiarem jest oczernianie, dyskredytowanie i zastraszanie, a także podżeganie i usprawiedliwianie przemocy wobec kobiet, jest on niebezpieczny i rzeczywiście kwalifikuje się jako forma mowy nienawiści.

Podczas gdy kobiety już wcześniej próbowały wskazać, że przemoc to końcowy rezultat nazywania ich „TERF”, jak zwykle zostały one zignorowane. Mamy teraz (po fizycznym ataku na feministki tak nazywane) niezaprzeczalny dowód, że naznaczenie kobiet w ten sposób prowadzi do prawdziwej, fizycznej przemocy. Jeśli wcześniej nam nie wierzyłeś, teraz nie masz wymówki.”

P.S. W Polsce pojawił się ten sam dyskurs anty TERF, też połączony z groźbami, z hasłami wysłania do gułagów na gilotynę, a nawet do wanny z kwasem (żeby nie było śladu zbrodni). Kobiety dostające te łatkę są poddawane wielorakim formom przemocy, w tym prześladowaniu w sieci, nękaniu, mobbingowi i samosądom, dążeniu do ocenzurowania ich wszelakich działań itd.

To jak ja dostałam tę łatkę opisuje w Wysokich Obcasach.