Słyszałam, że podobno w 2026 nie canceluje się już za twierdzenia o płci biologicznej.
BŁAD- właśnie przed chwilą wymazano mnie z tekstu pewnego magazynu, bo się nie podobałam JEDNEJ OSOBIE na Facebooku — wystarczy, że nazwała mnie transfobką i czary mary — nie ma mnie w tekście.
Jak rozwijać swoje różnorodne projekty w innych tematach w 2026, jak mówić o czymkolwiek innym niż płeć czy cancel, jeśli i tak za łatkę „TERF” czy „Transfobka” grozi cancel z jakiekolwiek przestrzeni, w jakimkolwiek innym temacie…
Jedyne miejsca, które mnie nie cancelują to takie, które chcą rozmawiać o płci biologicznej albo cancelingu… Tylko ci gotowi na taką rozmowę, są gotowi na odparcie prób cancelu i zastraszanie i szantaż moralny.
W ten sposób transaktywiści zapędzili mnie w kozi róg i skazują na bardzo ograniczoną widoczność publiczną. Potem mówią, że to ja mam obsesję na ich punkcie. Problem polega na tym, że gdy chcę powiedzieć o czymkolwiek innym od razu jestem przez nich wymazywana! Błędne koło.
Błędne koło ostracyzmu
Patronuj
Jeśli cenisz sobie wolność słowa i niezależną publicystykę
Dodaj komentarz